|
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Zespół Szkół Zawodowych im. Witolda Biernawskiego w Świebodzinie
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
piel. dypl. Leokadia Głęboka
Krew może oddać każda osoba, która:
Krwiodawcą nie może zostać osoba, która:
Należy zrezygnować z oddania krwi, jeżeli w ciągu ostatnich 12 miesięcy:
Informacje tylko dla kobiet. Nie wolno zdawać krwi:
Jak przygotować się do oddania krwi? Kandydat na dawcę krwi lub dawca krwi powinien:
Jesienna i zimowa aura sprawia, że jesteśmy częściej atakowani przez wszelkiego rodzaju wirusy. Jednym z nich jest wirus zwany popularnie wirusem opryszczki wargowej(łac. Herpes simplex), który w tym czasie uaktywnia się szczególnie często. Skutków jego złośliwości możemy doświadczać jednak przez okrągły rok. Wirus opryszczki, po wniknięciu do organizmu, usadowiony w zwojach nerwowych, czeka w uśpieniu na stan naszej obniżonej odporności. Opryszczka wargowa objawia się początkowo swędzeniem, potem pojawiają się liczne, drobne pęcherzyki wypełnione przeźroczystą cieczą. Towarzyszy temu bolesność, swędzenie i pieczenie. Pęcherzyki zgromadzone są zazwyczaj w bezładnych grupach na zaczerwienionym tle. Po kilku dniach pęcherzyki pękają tworząc strupki. Po upływie 7-10 dni owrzodzenia goją się samoistnie nie pozostawiając śladu. Zmiany najczęściej umiejscawiają się na twarzy-w okolicy ust i nosa. Zdarza się, że dotykając rękami zmienionych miejsc przeniesiemy opryszczkę na inne części twarzy lub nawet na całe ciało. Bardzo niebezpiecznie jest np. przeniesienie opryszczki do oka. Może to w skrajnych przypadkach prowadzić nawet do utraty wzroku. Co zrobić, by uniknąć opryszczki?Przede wszystkim unikajmy kontaktów z osobami, które właśnie je mają. Nie wchodźmy z nimi w zbyt bliskie kontakty, nie używajmy tych samych ręczników, nie jedzmy i nie pijmy z tych samych naczyń. Obserwujmy, w jakich okolicznościach opryszczka się u nas pojawiła i starajmy się je wyeliminować. Jak postępować, gdy już pojawią się pęcherzyki?Można spróbować leczyć opryszczkę domowymi sposobami. Kiedy tylko pojawią się jej pierwsze objawy, można przyłożyć do zaatakowanego miejsca wilgotna torebkę zimnej herbaty. Dobrze jest także posmarować bolesne miejsce wacikiem nasączonym czarną kawą lub napojem alkoholowym. Może pomóc również przyłożenie kostki lodu. Najlepiej jednak gdy mamy skłonności do występowania opryszczki, mieć zawsze przy sobie jeden ze środków zapobiegających jej rozwojowi. Wiele takich środków dostępnych jest w aptekach bez recepty. Nie tylko zapobiegają one powstawaniu dokuczliwych pęcherzyków, ale także leczą już powstałą opryszczkę. Hamują jej rozwój i są bezpiecznymi w użyciu lekarstwami antywirusowymi. Kiedy należy zasięgnąć porady lekarza?Zdarza się , ze mimo naszych starań opryszczka nie ustępuje. Bezwzględnie należy poradzić się lekarza, gdy?
Można zapobiec ponownym pojawieniom się opryszczki wzmacniając odporność organizmu. Sprzyja temu urozmaicona, bogata w witaminy dieta, prawidłowy wypoczynek i codzienne uprawianie umiarkowanego wysiłku fizycznego.
piel. dypl. Leokadia Głęboka
Czekasz na spóźniający się autobus i czujesz, jak z zimna coraz bardziej drętwieją ci stopy i dłonie, a nos zamienia się w sopel lodu. Aby doszło do odmrożeń, wcale nie trzeba silnych mrozów, wystarczy wilgoć w powietrzu i wiatr, które bardzo nasilają odczuwanie chłodu. Pod jego wpływem zwężają się naczynia krwionośne - najpierw te w skórze, potem te położone coraz głębiej. Im dłużej zaś tkanki są niedokrwione, tym większe niebezpieczeństwo, że dojdzie do ich trwałego uszkodzenia. A wtedy już nie pozbędziesz się brzydkiego zasinienia rąk czy nosa. Na odmrożenie najbardziej narażone są nieosłonięte przed zimnem części ciała i te, które z natury są słabiej ukrwione - twarz, dłonie, stopy. Początkowo skóra czerwienieje, piecze i szczypie, potem blednie i coraz bardziej traci wrażliwość na ból. To właśnie sygnał, że aby zapobiec uszkodzeniu tkanek, trzeba przywrócić ich prawidłowe ukrwienie. Rozgrzej się, ale nie za szybkoNa ulicy niewiele masz możliwości ogrzania przemarzniętych części ciała: policzki i nos możesz osłonić szalikiem, dłonie schować pod pachy, a nogami przytupywać. Kiedy zaś wrócisz do domu, nie wskakuj od razu do gorącej kąpieli, choć zapewne będziesz miała na to ochotę. Zbyt wysoka temperatura spowoduje bowiem gwałtowne rozszerzenie się naczyń krwionośnych i ogrzanie wyziębionych tkanek, a w rezultacie ich... poparzenie. Dlatego ręce czy nogi zanurz w misce najpierw z chłodną wodą i stopniowo dolewaj ciepłej - dopiero po pół godzinie woda powinna mieć temperaturę ok. 40 stopni C. Podczas tej kąpieli wypij gorącą herbatę, co rozgrzeje cię "od środka". Po osuszeniu skóry delikatnie posmaruj ją tłustym kremem lub maścią rozgrzewającą, np. kamforową. Natomiast przemarznięty nos, policzki czy uszy możesz ogrzewać, przykładając do nich ciepły ręcznik (na chwilę połóż go na kaloryferze). Kiedy skóra się zaczerwieni i zacznie piec, to znaczy, że krążenie wróciło do normy. Chroń się przed zimnem
Źródło: www.polki.pl
Totalny luz. Bez szkoły, lekcji, nauczycieli. Jest to także okres sprzyjający zawieraniu nowych, nie zawsze przemyślanych znajomości. Jest bardzo prawdopodobne, że wśród osób, które spotkacie będą osoby żyjące z HIV. Często tego nieświadome. Nasuwa się pytanie: Czy może się zdarzyć, że i TY zakazisz się HIV;
wirusem wywołującym chorobę AIDS? Proponuję Wam, abyście jeszcze przed feriami odpowiedzieli sobie na kilka pytań.
Im wcześniej rozpoczyna się życie płciowe w młodym wieku, kiedy rozwój fizyczny zarówno dziewczyny, jak i chłopca jest szybszy niż rozwój psychiczny, tym częściej mogą być tego złe skutki, np. istnieje większe ryzyko niepożądanej ciąży, możliwość zakażenia się wirusem HIV, żółtaczką zakaźną typu B i innymi chorobami szerzącymi się drogą płciową. Nie ma żadnych powodów, aby nie odłożyć tego na lata późniejsze. Boisz się, że druga strona odejdzie? Chcesz utrzymać związek wyłącznie przez seks? Twoja decyzja. Jeżeli ją nadal podtrzymujesz, zawsze stosuj prezerwatywę!
Zastanów się nad bilansem tego doświadczenia: Czego to cię nauczyło? Co możesz "wyciągnąć" dla siebie dobrego i bezpiecznego z tego doświadczenia? Jeżeli nauczyło Cię to, że możesz poczekać, to poczekaj.
Czy możesz pogodzić pewien paradoks, który nazywa się "rozsądnym ryzykiem"? Są różne rodzaje ryzyka. Ucieczka z lekcji wiąże się z otrzymaniem oceny niedostatecznej, bądź awanturą w domu. Podjęcie decyzji o rozpoczęciu życia płciowego to ryzyko niepożądanej ciąży czy ryzyko zakażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym wirusem żółtaczki zakaźnej czy HIV. Czy warto ryzykować?
W takim razie masz "przygody ze wszystkimi przygodami" Twojego partnera. Może któraś z nich była przygodą z wirusem HIV? Twój partner także może o tym nie wiedzieć.
Skoro i druga strona jest na to gotowa, z pewnością miała już wielokrotnie takie przygody, będziesz kolejną osobą na liście zdobytych.
Dotyczy to głównie ludzi młodych, o nie do końca ukształtowanej sferze emocjonalnej. PAMIĘTAJ!!! Więcej partnerów - większe ryzyko.
Jeżeli kochacie się naprawdę, to znaczy, że oboje pragniecie swojego szczęścia. Chcecie być zdrowi i szczęśliwi do końca życia. Nie pozwólcie, aby nierozważne młodzieńcze zachowania zniszczyły wasze plany.
Prawidłowe używanie prezerwatywy w znacznym stopniu zmniejsza ryzyko zakażenia wirusem HIV i innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Kupuj zawsze prezerwatywy dobrej jakości, nie przeterminowane. Przechowuj je z dala od źródła ciepła i wilgoci.
Miłość łączy się ze świadomą odpowiedzialnością za siebie i za drugą osobę. To najdelikatniejsza sfera życia ludzkiego. Łatwo ją zniszczyć. Jeżeli chociaż raz odpowiedziałaś/łeś TAK, Twoje zachowanie bywa ryzykowne. Może prowadzić do zakażenia wirusem HIV i innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Przemyśl swoje zachowanie i podejmij decyzje czy warto ryzykować własnym życiem dla chwili przyjemności, pogoni za modą czy zaspokojeniem ciekawości. DECYZJA ZAWSZE NALEŻY DO CIEBIE.
Jeżeli masz jakieś pytania, wątpliwości czy obawy związane z zakażeniem HIV i AIDS, możesz poradzić się:
piel. dypl. Leokadia Głęboka Ps. CZERWONA WSTĄŻECZKA to symbol solidarności z ludźmi żyjącymi z HIV i AIDS, ich rodziną i przyjaciółmi. Symbolizuje poświęcenie i zaangażowanie w walkę z AIDS. Stanowi pierwszy krok na drodze upowszechnienia problematyki HIV i AIDS i oswojenia ludzi ze słowem AIDS. Więcej o AIDS dowiesz się tu: www.aids.gov.pl
"Poznasz głupiego po czynach jego"
Forrest Gump
Co jest wynikiem palenia papierosów, wiemy wszyscy i nad tym za bardzo nie ma co biadolić. W latach siedemdziesiątych palenie papierosów było nie tylko modą, ale prawie sposobem na życie (albo na jego skracanie - powiem brutalnie). Teraz powracamy do lat hipisowskich, ale już z pewnym dystansem. Moda - owszem, ale papierosy - nie. Nie wiem, co takiego jest w papierosach, że tak kuszą. A może powinnam powiedzieć, co jest w młodych ludziach, że po nie sięgają. Podobno sprawiają, że np. kobieta z papierosem w dłoni jest bardziej kobieca, elegancka i intrygująca. Tymczasem, gdyby przyjrzeć się sprawie z bliska, w oczy kłują żółte palce i szare paznokcie. Ziemistej cery nie da się ukryć pod warstwą pudru i różu na policzkach. No tak, każdy z nas o tym wie, a sytuacja wcale się nie zmienia. Błędne koło. Moda na niepalenie trwa, a przecież nie wszyscy z nas poddają się najnowszym trendom, wyznając zasadę, że lepiej trwać przy własnym stylu. Osobiście mam czelność nazwać się przykładem doskonałym w kwestii antypalaczki. Nigdy nie sięgnęłam po papierosa i chociaż jestem wciąż częstowana i namawiana na te " skracacze życia" nic mnie do tego nie ciągnie. Wystarczą mi kopcący uczniowie, przyjaciele i znajomi. Boli mnie, gdy muszę otwierać okna i tkwić przy nich jak słup soli, gdy inni się bawią czy goszczą. Łykam powietrze jak umierająca ryba i udaję, że świetnie się bawię. Później wychodzę, odymiona i śmierdząca. Uczulić palącego na tym punkcie jest niemożliwe. On nie zwraca na to uwagi, a ja martwię się o swoje płuca. Jestem przecież biernym palaczem.
PALENIE ALBO ZDROWIE, WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE.
piel. dypl. Leokadia Głęboka Ps. Trochę historii Ja sama nie palę, ale palaczki i palaczy (a fe!) z pewnością zainteresuje fakt, skąd wzięły się papierosy. Pochodzą one z Francji dziewiętnastego wieku, ale wszystkie kolejne pomysły należą już do Amerykanów, z modą na niepalenie włącznie. King size powstały w 1939r., a light trochę później w 1964r. Tak w ogóle wszystko zaczęło się od Indian i ich słynnej fajki pokoju. Jeśli trzymasz papierosa w ustach (dalej twierdzę - a fe! ), to wypadałoby czymś go odpalić. Eleganckie palaczki (a fe!) używają oczywiście zapalniczek. Pierwszą jeszcze z nasyconą benzyną knotem, który zapalała iskra, skonstruował w 1909 roku austriacki chemik i wynalazca Carl baron von Auer von Welsbach. W 1945 pojawiły się nowe - napełnione gazem, które do dzisiaj cieszą się wśród nałogowców niegasnącym powodzeniem. W niezbędniku palaczy znajduje się także guma do żucia. Tak, tak! Często trzeba szybko kilkanaście razy przeżuć, zanim pocałuję się swoja niepalącą sympatię. Guma do żucia powstała w połowie dziewiętnastego wieku i nazywała się "Czysta guma świerkowa ze stanu Maine". Guma o sztucznym smaku powstała już w 1928r. Co ciekawe, do nas dotarła dzięki polskim turystom w latach siedemdziesiątych.
Jeżeli po kilku dniach domowego leczenia przeziębienie, ból gardła i chrypka nie mijają - musisz pójść do lekarza. Często bagatelizowane przeziębienie sprzyja osłabieniu organizmu i zachorowaniu na grypę. Sposobem na lżejsze przejście objawów grypy i uniknięcie powikłań pogrypowych jest szczepienie. Jeżeli jesteś zdrowy, a poprzednie lata chorowałeś na grypę, zastanów się może warto zaszczepić się przeciw grypie. W tym celu należy zgłosić się do lekarza rodzinnego. piel. dypl. Leokadia Głęboka
"Trzeba było żyć w dwudziestym wieku, by nam uświadomiono, że miłość, która przez wieki była natchnieniem artystów i poetów, przedmiotem westchnień i wspomnień, to tylko działanie odpowiednich hormonów. Naukowcy odkryli, że gdy człowiek jest zakochany, gdy czuje, że go porywa, że gotów jest wzbić się w górę, to dlatego, ze go zalewa - niby powódź - substancja chemiczna, zwana fenyloetyloaminą. Dzieje się tak pod wpływem spojrzenia wybranki, gestu, a nawet wyobrażenia sobie, że oto stoi przed nami przedmiot westchnień. To ta substancja może wywołać przyspieszone bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku, czyli najzupełniej fizyczne, objawy zakochania. Miłość przypomina stres, ponieważ wywołuje podobne reakcje chemiczne. Nie jest to jednak stres niszczący, ale pozytywny bodziec, dzięki któremu oczy błyszczą, cera się wygładza, a umysł wyostrza. W takich momentach przybywa nam sił witalnych i jesteśmy skłonni góry przenosić. Wszystko nam się udaje, wszystkiego się chce. Na świat patrzymy przez różowe okulary, nie tylko na obiekt westchnień. Takie stany opisują poeci. Naukowcy stwierdzili jednak, że euforia, która ogarnia zakochanych jest skutkiem przepływających przez ich organizmy takich substancji, jak dopamina czy norephetamina. Są to podobno "cioteczne siostrzyczki" amfetaminy. To one sprawiają, że czujemy się jak na rauszu. To właśnie te substancje są odpowiedzialne za to, że człowiek zakochany żyje w pewnym oszołomieniu, nie czuje głodu ani zmęczenia, jest bardzo aktywny fizycznie i psychicznie, gotowy do poświęceń, do walki o ukochaną, do realizacji marzeń o wspólnym szczęściu i do popełnienia każdego szaleństwa. Niestety, miłosne uniesienia przemijają, ponieważ na wydzielającą się fenyloetyloaminę można się uodpornić, a po upływie 2-3 lat organizm nie jest w stanie wyprodukować jej więcej i więcej, by zapewnić człowiekowi stan ciągłego zakochania. Oznacza to koniec namiętności, koniec szaleństwa i koniec wielkiej miłości. W Ameryce przeprowadzono badania, z których wynika, że po tych właśnie 2 - 3 latach rozpada się wiele związków. Te, które przetrwały, mają duże szansę na trwałe małżeństwo do końca życia. Dlaczego ? Bo podobno nasz organizm wytwarza potem morfinopodobną substancję, pod wpływem stałej obecności partnera. Jest to endorfina. Jaki ten nasz organizm jest mądry. Po tej fenyloszaleńczej substancji, która nas oszałamia, zsyła dobrotliwą endorfinę, dzięki której wystarcza obecność partnera, byśmy się czuli szczęśliwi, bezpieczni i byli dla siebie życzliwi. Ale żeby nie liczyć na zupełną sielankę, to trzeba wiedzieć, że każdy organizm ma swój własny próg wydzielania endorfiny. Jeśli u obojga małżonków jest on podobny, to ich szczęście. Oboje jednakowo są sobą zainteresowani, mimo upływu lat i obojgu jest w tym związku bardzo dobrze. Jeśli te progi są inne, to jeden z małżonków może być zadowolony, a drugiemu jest w małżeństwie coraz gorzej. No i dochodzi do rozwodu. Jeśli ci naukowcy tacy mądrzy, to może by im się udało wyprodukować coś w rodzaju lubczyka w tabletce. Już nie mówiąc, żeby to była tabletka, pod wpływem której człowiek poczuje się znowu zakochany jak nastolatek, niech już będzie ta endorfina, co przynosi spokój i zapobiega rozwodom. Każdy dziś zakochany będzie czytał o tym rozkładaniu miłości na czynniki pierwsze z mieszanymi uczuciami. Wolelibyśmy aby nasze sercowe przeżycia, pozostały tajemnicą, żeby w odniesieniu do naszych przeżyć - dla każdego przecież jedynych i niepowtarzalnych - nie działały wspólne dla wszystkich mechanizmy. Naukowcy odkryli te prawdy dopiero niedawno. Myślę jednak, że największego sekretu naszych serc żaden naukowiec nie odkryje: dlaczego reaguje ono gwałtownie na widok tej, a nie innej osoby." (Kirke, www.he.com.pl, 30 grudnia 2001) |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
:: Aktualizacja: 14 września 2008 r. :: |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||